czwartek, 18 grudnia 2014

Kroki w nieznane. Almanach fantastyki 2014 - recenzja z portalu Fantasta.pl

Kolejny rok z rzędu najważniejszym wydarzeniem przełomu listopada i grudnia na polu literackiej fantastyki jest premiera nowej odsłony Kroków w Nieznane. Przez lata antologia ta (od 2008r. redagowana przez Mirka Obarskiego) dorobiła się licznego grona wielbicieli, a także opinii swoistego probierza stanu światowej science fiction, fantasy i horroru. Co prawda zwyczajowo nie prezentuje ona wyłącznie tekstów publikowanych w ostatnich latach, jednak zawsze trafiają do Kroków… opowiadania zasługujące na uwagę, wybijające się ponad przeciętność pomysłem, wykonaniem, nazwiskiem autora itp. Tom z roku 2014 (już dziesiąty w nowej serii) wyróżnia się coraz większym udziałem twórców spoza rynku amerykańsko-angielskiego, czym z pewnością zwróci uwagę czytelników szukających w fantastyce egzotyki. I choć może nie jest ona bardzo dominująca – widać wyraźnie, że pewne motywy i rozwiązania są literacko (kulturowo?) uniwersalne – to jednak kontakt z tekstami autorów niebędących Anglosasami ma w sobie coś z tytułowych kroków w nieznane.

czwartek, 11 grudnia 2014

Wiedźmin: Dom ze szkła – Paul Tobin, Joe Querio - komiksowa recenzja z Szortalu


Ostatnimi czasy trudno oprzeć się wrażeniu, że multimedialna marka Wiedźmin ma się ostatnimi czasy wyjątkowo dobrze, przynajmniej w wymiarze rynkowym. Wraz ze zbliżającą się wielkimi krokami premierą kolejnej części gry komputerowej produktów związanych ze stworzonych przez Andrzeja Sapkowskiego uniwersum będzie pewnie coraz więcej, warto jednak odnotować, że fanom Geralta zaproponowano w ostatnim czasie m.in. książkowe wznowienia całej sagi (w dwóch wersjach, w tym kolekcjonerskiej w twardych oprawach), ebooki, audiobooki czy też grę planszową. Do tego medialnego szaleństwa przyłączyło się też wydawnictwo Egmont prezentując polskim czytelnikom komiksową opowieść zatytułowaną Wiedźmin: Dom ze szkła.

czwartek, 4 grudnia 2014

Pod pogańskim sztandarem. Dzieje tysiąca wojen Słowian połabskich od VII do XII wieku – Artur Szrejter - recenzja z Szortalu

Muszę przyznać, że wieść o wydaniu drugiej książki w serii "Wojny wikingów i Słowian" bardzo mnie ucieszyła. Otwierająca tę linię wydawniczą Wielka wyprawa księcia Racibora Artura Szrejtera okazała się bowiem pozycją ze wszech miar ciekawą, potrafiącą wciągnąć w średniowieczny klimat nawet takiego jak ja zupełnego laika w zakresie historii tego okresu. Nie czekając zatem specjalnie długo, przystąpiłem do lektury Pod pogańskim sztandarem… i od samego początku poczułem się lekko zdeprymowany. Doktor Wojciech Wróblewski z Instytutu Archeologii UW zafundował bowiem książce Szrejtera wstęp tyleż entuzjastyczny, co utrzymany w formule klasycznej recenzji akademickiej. Pomyślałem, no cóż, przyjdzie się spiąć, metaforycznie przywdziać marynarkę, sztruksy i zamachać własnym tytułem naukowym. Na szczęście nie było takiej potrzeby, choć… było blisko.

wtorek, 18 listopada 2014

Pakt Ribbentrop-Beck - Piotr Zychowicz - recenzja z portalu www.phw.org.pl

W ostatnich kilku latach Piotr Zychowicz – obecnie redaktor naczelny miesięcznika „Historia Do Rzeczy” – stał się niewątpliwie jednym z najczęściej widocznych w mediach polskich publicystów historycznych. Przyczyną takiego stanu rzeczy stały się przede wszystkim jego bestsellerowe książki: Pakt Ribbentrop-Beck, Obłęd ‘44, czy też najnowsza Opcja niemiecka. Wydaje się, że popularność swych tekstów zawdzięcza Zychowicz przede wszystkim trzem czynnikom: odwadze w stawianiu niepokornych, bezkompromisowych tez; popularności myśli historyczno-politycznej stawiającej się w opozycji względem lewicy (a dokładniej mówiąc zatrważająco szeroko rozumianego komunizmu i wszelkiej po nim spuścizny); a także, czego trudno mu odmówić, ponadprzeciętnie sprawnemu pióru. Czy zatem warto sięgnąć po jego teksty? Czy znoszą coś one do dyskursu na temat polskiej historii? Postaram się odpowiedzieć na te pytania przyglądając się bliżej pierwszej z popularnych książek Zychowicza – zatytułowanej prowokacyjnie Pakt Ribbentrop-Beck.

czwartek, 13 listopada 2014

Tankiści. Prawdziwa historia czterech pancernych - Kacper Śledziński - recenzja z portalu www.phw.org.pl

„Czterej pancerni i pies” często uważany jest za jeden z najważniejszych polskich seriali wszechczasów. W swoim czasie, oparta na powieści Janusza Przymanowskiego produkcja telewizyjna stała się przyczyną powstania ogromnego masowego ruchu miłośników, który w konsekwencji doprowadził do powstania kontynuacji tak powieści, jak i serialu. Zresztą do dziś jest to stały element ramówek polskich stacji telewizyjnych – co ważne – wciąż przyciągający przed ekrany kolejne pokolenia widzów. Jak każde zjawisko masowe, tak i „Czterej pancerni” obok rzeszy sympatyków, dorobił się całkiem sporego grona zaciekłych przeciwników. W gruncie rzeczy trudno się temu dziwić. Pomijając fakt dość luźnego traktowania przez twórców prawdy historycznej, serial ten jest bowiem przede wszystkim znakomicie przygotowaną propagandową agitką, mającą budować legendę Armii Berlinga i umacniać sojusz ludowej Polski ze Związkiem Radzieckim. W tym wszystkim historia zeszła na dalszy plan, i tylko raz na jakiś czas ktoś zadaje pytanie: „A jak było naprawdę?”

poniedziałek, 3 listopada 2014

Echopraksja - Peter Watts - recenzja z portalu Fantasta.pl

Ustawiczne podnoszenie sobie poprzeczki czasem skutkuje tym, że w pewnym momencie ciężko skoczyć tak wysoko jak poprzednim razem. I choć bez wątpienia literatura to nie zawody lekkoatletyczne, zwykło się patrzeć na najnowsze propozycje pisarzy przez pryzmat ich poprzednich dzieł. W przypadku Petera Wattsa wspomniana poprzeczka została wysoko zawieszona już przy okazji trylogii Ryfterów, zaś Ślepowidzenie podniosło ją na poziom nieosiągalny dla większości współczesnych autorów science fiction… przynajmniej w oczach miłośników twardej odmiany tej konwencji. Kanadyjczyk, z wykształcenia biolog morski, posiada bowiem rzadki już współcześnie dar pisania fantastyki bardzo mocno zakorzenionej w najnowszych dokonaniach nauki. Biorąc pod uwagę fakt, iż jest to jednocześnie najwyższej próby literatura problemowa, zamiast prostej rozrywkowej formy proponująca złożone, nasycone treścią fabuły (czasem sprawiające wręcz wrażenie wtórnych względem poruszanych tematów), nietrudno się domyśleć, iż jest ona w pewnym sensie skazana na egzystencję i uznanie co najwyżej w rynkowej niszy. A jednak, zakorzenione w pewnym sensie w tradycji Lemowskiej Ślepowidzenie odniosło niemały sukces nie tylko zyskując poklask krytyki, ale także w wymiarze rynkowym – tylko w Polsce książka ta miała już trzy wydania. Trudno więc się dziwić, iż oczekiwania względem Echopraksji –powieści powiązanej ze Ślepowidzeniem, będącej w pewnym sensie jego kontynuacją – były bardzo wysokie. Czy Wattsowi udało się im sprostać?

piątek, 24 października 2014

Wieczna wojna - Joe Haldeman - recenzja z portalu Fantasta.pl

W przypadku militarnej odmiany science fiction można mówić o trzech powieściach stanowiących ścisły fundament konwencji. O ile jednak Wojna światów Wellsa jest przede wszystkim znaczącym wprowadzeniem tematu wojny do literatury fantastycznej, o tyle kanon dla współczesnej wersji takiego połącznia ustanowiły dwa teksty, jakże odmienne od siebie w wymowie: Żołnierze kosmosu Roberta A. Heinleina i Wieczna wojna Joe Haldemana. Co ciekawe – oba zostały napisane przez byłych żołnierzy i wyraźnie widoczne są w nich wątki autobiograficzne. O ile jednak powieść Heinleina (oficera, absolwenta Akademii w Annapolis, służącego w US Navy w okresie jej najintensywniejszego rozwoju) powstała w okresie zimnej wojny i w swej filozoficznej warstwie ma wymowę pro-wojenną, wręcz militarystyczną, o tyle wojenne doświadczenia Haldemana przyczyniły się do powstania tekstu zupełnie odmiennego. Pochodzący z Oklahomy autor, który został powołany do US Army, a następnie ranny w czasie wojny w Wietnamie, wpisał się niejako w ducha epoki tworząc tekst poruszający, a jednocześnie głęboko antywojenny.

piątek, 17 października 2014

Spotkanie z Ramą - Arthur C. Clarke

W historii science fiction niewiele można znaleźć powieści częściej nagradzanych niż Spotkanie z Ramą Arthura C. Clarke’a. Ta opublikowana w 1972 r. książka zdobyła m.in. Hugo, Nebulę, nagrody Locusa, BSFA i Campbella. Do tej pory jest zresztą wymieniana wśród najważniejszych dzieł gatunku. W czym leży jej fenomen? Nie jest to przecież ani najlepiej napisane, ani najbardziej nowatorskie dzieło autora 2001: Odysei kosmicznej. Trzeba jednak przyznać, że nawet po przeszło 40 latach od premiery wciąż robi wrażenie.

czwartek, 9 października 2014

Poza Galaktykę - Timothy Zahn - recenzja z portalu Fantasta.pl

Spośród całego (uznanego ostatnio przez Disneya za niekanoniczne) bogactwa gwiezdnowojennego Expanded Universe (EU) chyba największym uznaniem cieszy się Trylogia Thrawna pióra Timothy’ego Zahna. Wraz ze stworzoną przez West End Games grą fabularną Star Wars RPG w ogromnym stopniu przyczyniła się ona do popularyzacji Gwiezdnych Wojen na przełomie lat 80. i 90. pokazując, że stworzone przez George’a Lucasa uniwersum ma do zaoferowania znacznie więcej niż to co zostało pokazane w filmach i publikowanych wcześniej powieściach czy komiksach. Przez lata rozbudowywania świata w niezliczonych publikacjach to właśnie Dziedzic Imperium i inne powieści Zahna były stawiane za przykład niemal wzorcowej historii wykraczającej poza to, co znamy z ekranów. Pal sześć, że mnóstwo tu nieścisłości – ważne, że świat ten ożył dzięki świetnym, zapadającym w pamięć bohaterom jak Admirał Thrawn, Mara Jade czy Talon Karrde. To uwielbienie fanów dla twórczości Amerykanina spowodowało, że po kilkuletniej przerwie wrócił do pisania pod szyldem LucasBooks, eksploatując motywy i postaci znane ze swych wcześniejszych tekstów. Przykładem powieści, w której mamy do czynienia z rozwinięciem jednego z poruszonych wcześniej wątków jest właśnie Poza Galaktykę.

środa, 17 września 2014

Senni zwycięzcy - Marek Oramus - recenzja z portalu Fantasta.pl

Chyba najbardziej charakterystycznym zjawiskiem dla polskiej fantastyki lat osiemdziesiątych XX w. jest rozkwit nurtu tzw. „fantastyki socjologicznej”. Punktem wyjścia dla jego powstania są drastycznie różne warunki od tych, w jakich wykuwała się science fiction zachodnia (a w zasadzie także wschodnia) – brak efektownych, rozpalających wyobraźnię osiągnięć techniki, funkcjonowanie w gospodarce niedoboru przy braku fundamentalnej wolności słowa. To nie wynalazki czy podróże kosmiczne inspirowały rodzimych twórców, nie one były problemem. Janusz Zajdel, Maciej Parowski, Wiktor Żwikiewicz czy też Marek Oramus tematem swej twórczości uczynili zatem społeczności w pewnym sensie ograniczone, manipulowane czy wprost zniewolone. Fantastycznonaukowa otoczka była w mniejszym stopniu „atrakcją” samą w sobie, przede wszystkim zaś narzędziem pozwalającym obejść cenzurę – by będąc poddanym kontroli aparatu społeczeństwa zamkniętego, móc pisać o nim, uprawiać jego krytykę i snuć scenariusze emancypacji, a wszystko to pod płaszczem literackiej fikcji. Jasne, niejednokrotnie dochodziło do tarć autorów z cenzurą, jednakże gros tekstów ostatecznie ukazywało się drukiem, odpowiadając na ogromne zainteresowanie społeczne. Czy było to zapotrzebowanie na takie a  nie inne tematy, czy też po prostu na jakąkolwiek rozrywkową literaturę – nie ma znaczenia. Ważne, że na tym gruncie powstały jedne z najważniejszych dla polskiej fantastyki powieści, które zdefiniowały jej kształt i obraz na długie lata. Bez wątpienia należą do nich Senni zwycięzcy wspomnianego już Marka Oramusa.