poniedziałek, 8 lutego 2016

Wieczne Zło – Geoff Johns, David Finch, Richard Friend - komiksowa recenzja z Szortalu


Gdzie heros nie może, tam złoczyńcę pośle

Muszę przyznać, że po wywołującym dość mieszane uczucia początku serii Nowe DC Comics pisanych przez Geoffa Johnsa można było ostatnimi czasy zaobserwować wyraźną tendencję zwyżkową. Od niezłego Tronu Atlandydy przez nierównych, choć mających świetne momenty Najbardziej niebezpiecznych, po naprawdę dobrą Trójkę. Stąd też Wieczne zło zapowiadało się jako event naprawdę ciekawy, szczególnie ze względu na efektowną końcówkę czwartego tomu Ligi Sprawiedliwości, w której omawiany album w zasadzie się otwiera. Czy więc udało się Johnsowi sprostać rozbudzonym apetytom czytelników?

piątek, 5 lutego 2016

Liga Sprawiedliwości. Tom 4. Trójka – Geoff Johns , Jeff Lemire, Ray Fawkes i inni - komiksowa recenzja z Szortalu

Trzykrotnie trzy po trzy

Zarysowana w albumach Shazam! i Amerykańska Liga Sprawiedliwości opowieść o zbliżającej się konfrontacji „starej” Ligi Sprawiedliwości z „nową”, ale i z nieznanym przeciwnikiem doczekała się wreszcie godnego rozwinięcia. Trójka, czyli czwarty tom Ligi Sprawiedliwości zbiera w jeden ten rozrzucony po kilku seriach crossover  - i muszę przyznać, że efekt jest zdecydowanie wart uwagi.

poniedziałek, 1 lutego 2016

Sześć światów Hain - Ursula K. LeGuin - recenzja z portalu Fantasta.pl

Zawsze gdy myślę o twórczości Ursuli K. LeGuin - tej jednej z najważniejszych (jeśli nie najważniejszej) kobiet w historii fantastyki, myślę sobie, że w zasadzie pewne „obszary” jej twórczości można by opisać tylko częścią tego, jak się zwykła podpisywać. I tak, teksty z „Ziemiomorza” jawiły mi się zawsze jako teksty Ursuli – z jednej strony emocjonalne i w jakimś stopniu „kobiece”, z drugiej jednak bardzo bliskie ze względu na kwestię gry mitem, poszukiwania własnej tożsamości i mierzenia się ze światem. Utwory późniejsze zawsze odbierałem przede wszystkim przez pryzmat nazwiska LeGuin – jako niemal marki, symbolu literackiej jakości potwierdzonego wieloma wcześniejszymi pismami. Składające się na Sześć światów Hain teksty osadzone w uniwersum Ekumeny, zawsze odbierałem jednak przede wszystkim przez pryzmat często pomijanego K., stanowiącego inicjał jej panieńskiego nazwiska.

piątek, 29 stycznia 2016

Bękarty z Południa. tom 1: Był to facet, co się zowie – Jason Aaron, Jason Latour - komiksowa recenzja z Szortalu

Sweet Home Alabama

Powroty do miejsca, z którego się pochodzi, bywają trudne. Zarówno te fizyczne, jak i te intelektualne lub artystyczne. W przypadku Bękartów z Południa, jednej z najciekawszych serii komiksowych, które ukazały się na  amerykańskim rynku w ostatnich latach, mamy do czynienia z powrotem podwójnym, jeśli nie potrójnym. Jak się nietrudno domyślić, scenerią dla opowiedzianych w tym komiksie wydarzeń jest południe Stanów Zjednoczonych – obszar kulturowo specyficzny, o wyraźnej tożsamości i kulturze – przez Amerykanów (zarówno tych z Południa, jak i spoza niego), pospołu ukochany i znienawidzony. Stamtąd właśnie wywodzą się obaj autorzy: Jason Latour z Charlotte, zaś twórca scenariusza, Jason Aaron, z Alabamy, gdzie umiejscowiona jest zresztą akcja komiksu. Dla nich Bękarty z Południa są takim właśnie powrotem do domu, okazją do popatrzenia z dystansem na swoja małą (no, nie taka małą…) ojczyznę, na jej wady i zalety, na oddanie jej hołdu i wyrzucenie w twarz wszystkich frustracji. Ale jest to też powrót do domu dla Earla Tubba – starszego faceta, który wraca do hrabstwa Craw w Alabamie, aby załatwić parę formalności. Nic z tym miejscem go już nie łączy, nigdy go nie lubił, ale, jak się okazuje, to gorące Południe, przesycone zapachami grilla, potu z futbolowej szatni i moczu oddanego wprost na ulicę, po prostu wciąga… i tak łatwo nie chce wypuścić.

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Nowa granica - Darwyn Cooke - komiksowa recenzja z Szortalu

Baśń o tym, jak Złoto zmieniło się w Srebro


Przełom lat 50. i 60. był jednym z najciekawszych okresów w historii współczesnego świata i choć nie wszędzie lata te kojarzą się z czasem radosnym i twórczym, niewątpliwie były to czasy ciekawe. Szczególnie w Stanach Zjednoczonych. Z jednej strony jest to okres czerpania profitów z powojennej prosperity – era błyskawicznego rozwoju techniki i wkraczania jej w codzienność przeciętnego Amerykanina. Z drugiej strony jest to także okres gwałtownych przemian kulturowych i ciekawych procesów społecznych: od emancypacji społecznej, przez tworzenie się wzorców współczesnej popkultury, po napędzaną polityczną polaryzacją świata manię prześladowczą doby makkartyzmu. Te nowe czasy wymagały też nowych bohaterów. Ta symboliczna zmiana w pewnym sensie odbiła się też na świecie komiksu – mamy do czynienia z przejściem Złotej Ery w Srebrną Erę, z pokoleniową zmianą warty symbolizowaną choćby przez pojawienie się nowych herosów w stylu Flasha – Barry’ego Allena, czy Green Lanterna – Hala Jordana, w miejsce Jaya Garricka i Alana Scotta; czy też przejęcie przez Ligę Sprawiedliwości pałeczki zostawionej przez Amerykańskie Stowarzyszenie Sprawiedliwości. Nowa granica stanowi próbę wypełnienia luki opowieścią o czasach, w których bohaterowie Nowej Ery zajęli miejsce, które okupują do tej pory.

piątek, 22 stycznia 2016

Sto dni bez słońca - Wit Szostak - nietypowa recenzja z portalu Fantasta.pl

From: Maciej Rybicki, PhD
To: Lesław Srebroń, PhD
Date: Jan 11
Subject: Kilka uwag o „Stu dniach bez słońca”

Szanowny Kolego!

Jest mi niezwykle miło, iż znalazłem się w wąskim gronie kilkuset osób, którym przesłałeś swoją książkę. Przyznam, iż nie spodziewałem się, że nasza krótka znajomość – wszakże zamieniliśmy jedynie kilka słów podczas literaturoznawczej konferencji w Pułtusku – spowoduje obdarzenie mnie zaufaniem i przyjęcie w poczet życzliwych krytyków Twego dzieła. Nie mam jednak wątpliwości, iż nasza wymiana zdań na temat motywu upadku kultury Zachodu w polskiej prozie fantastycznonaukowej ostatniego ćwierćwiecza pozwoliła bezbłędnie rozpoznać bratnią duszę, która wnikliwym, krytycznym, acz życzliwym okiem spojrzy na przygotowany przez Ciebie tekst. Kończąc ten przydługi wstęp, zaznaczę tylko, że jest mi bardzo przyjemnie i postaram się dołożyć wszelkich starań, by okazać się godnym zaufania, jakim mnie obdarzyłeś.

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Saga. Tom 3 – Brian K. Vaughan, Fiona Staples - komiksowa recenzja z Szortalu

"Matki, żony i kochanki" w kosmosie

Już od dawna żadna seria komiksowa zza Wielkiej Wody nie zbierała tak wielu laurów w dłuższym okresie czasu. Trzy Nagrody Eisnera z rzędu dla najlepszej kontynuowanej serii zdarzyły się jak dotąd tylko raz: na początku lat 90. trzykrotnie tryumfował Sandman. Od paru lat trwa jednak hegemonia komiksu autorstwa Briana K. Vaughana i Fiony Staples. I jak tak patrzę na wydany niedawno przez Muchę trzeci tom zbiorczy, wcale się tym zachwytom krytyki nie dziwię.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...