środa, 23 kwietnia 2014

Czerwona ofensywa - Piotr Langenfeld - recenzja z Portalu Historyczno-Wojskowego www.phw.org.pl

Historia alternatywna ma w literaturze długie i chlubne tradycje. Odpowiedź na pytanie „co by było gdyby… ?” stwarza ogromne pole do popisu dla kreatywnych twórców, a przy okazji stanowi dobry punkt wyjścia do zaintrygowania czytelnika. Powieści takie jak Człowiek z Wysokiego Zamku Philipa K. Dicka czy też Burza. Ucieczka z Warszawy ‘40 Macieja Parowskiego stanowią znakomite przykłady, jak, budując na fundamencie przebiegu wydarzeń odmiennego od tych znanego z podręczników, można stworzyć pasjonujące, wielowątkowe wizje na najwyższym poziomie artystycznym. Ostatnie lata mogą być śmiało określone, jako okres dużej popularności historii alternatywnych na polskim rynku wydawniczym (m.in. za sprawą znakomitej serii „Zwrotnice czasu” wydawanej przez Narodowe Centrum Kultury). Powieści utrzymane w tej konwencji pojawiły się także w serii WarBook, znanej przede wszystkim miłośnikom sensacji – zarówno beletrystyki historycznej jak i militarnej political fiction. Najnowszą propozycją opublikowaną pod znakiem Orła jest książka Piotra Langenfelda pod tytułem Czerwona ofensywa.

piątek, 18 kwietnia 2014

Przestrzeń objawienia - Alastair Reynolds - recenzja

Na wstępie muszę przyznać, że tom otwierający sztandarowy cykl pióra Alastaira Reynoldsa bardzo długo był dla mnie swoistym literackim wyrzutem sumienia. Ot, po prostu pewnego dnia mając ochotę na przeczytania jakiejś space opery „łyknąłem” nowelki opublikowane w zbiorze Diamentowe psy. Turkusowe dni, przy innej okazji z niemałą satysfakcją przeczytałem Prefekta, lecz od Przestrzeni objawienia odbijałem się kilkakrotnie. Czasem ze względu na natłok recenzenckich obowiązków, czasem ze względu na trudności z wczuciem się w klimat, dość powiedzieć, że lekturę tej powieści rozpoczynałem kilkakrotnie, zwykle przerywając po kilkudziesięciu stronach. Kiedy wreszcie udało mi się zapoznać z całością muszę otwarcie przyznać, iż trochę żałuję, że stało się to tak późno. Jest to bowiem powieść na naprawdę wysokim poziomie, pomysłowa i przemyślana.

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Neuromancer - William Gibson - "misie" z portalu Fatasta.pl

Na samym wstępie chciałbym zaznaczyć, że poniższy tekst nie do końca jest recenzją. O ile bowiem tekst krytyczny w klasycznym rozumieniu powinien subiektywny odbiór danego dzieła przez recenzenta „przepuścić” przez filtr w miarę obiektywnych argumentów i standardów dotyczących literackiego rzemiosła, o tyle poniższe omówienie w zasadniczej mierze jest niczym więcej niż klasycznym pisaniem o misiach. „To mi się…, tamto mi się…”, ale próżno tu szukać większego uzasadnienia. A przynajmniej takiego, które  satysfakcjonowałoby niżej podpisanego. Mam bowiem z Neuromancerem niemały problem. Pierwszy raz czytałem tę kultową powieść mniej więcej 17 lat temu, będąc uczniem szkoły podstawowej dopiero rozpoczynającym swą przygodę z fantastyką. Wtedy wizja Williama Gibsona zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Mijały lata, a tekst wciąż tkwił w mojej głowie jako wyjątkowy, wyróżniający się i stanowiący fundament dla cyberpunka – jednej z najbardziej charakterystycznych fantastycznych konwencji. Kiedy padł pomysł poświęcenia cyberpunkowi jednego z Wrocławskich Spotkań z Fantastyką, nie miałem wątpliwości, że to będzie doskonała okazja do przypomnienia sobie właśnie tego tekstu. Jak się jednak okazuje, takie wycieczki do książek uwielbianych przed laty nie zawsze kończą się dobrze.

piątek, 21 marca 2014

Światło się mroczy - George R.R. Martin - recenzja z portalu Fantasta.pl

Tak to zwykle bywa, że obserwując pisarskie kariery sztandarowych postaci literatury popularnej (choć czy tylko?) bez trudu można dostrzec jak ich styl się zmieniał, dojrzewał, jak nabierali umiejętności, obycia z klawiaturą, jak budowali swój repertuar fabularnych i narracyjnych rozwiązań, jak nabierali manieryzmów i naleciałości. Czasem taka podroż wstecz czyjejś twórczości potrafi przynieść wiele satysfakcji z szukania i odkrywania elementów, które wymieniłem powyżej. Innym razem może się równie dobrze okazać męcząca i nudna, a wczesne teksty być niewiele więcej, niż opublikowanymi nie wiedzieć czemu wprawkami. Na fali komercyjnego sukcesu „Pieśni Lodu i Ognia” w wszelkich postaciach wydawnictwo Zysk i Spółka postanowiło przypomnieć polskiemu czytelnikowi debiutancką powieść George’a R.R. Martina pt. Światło się mroczy. Szczęśliwie, ta podróż do początków literackiej kariery Amerykanina nie okazała się dla mnie bolesna, raczej pouczająca. Na przykładzie tej książki można bowiem bez trudu dostrzec, że sporo czasu musiało minąć nim ten poczytny obecnie autor zebrał pisarskie szlify (choć warto pamiętać, że pisząc swój pełnowymiarowy debiut miał już na koncie Nagrodę Hugo za Pieśń dla Lyanny)


poniedziałek, 17 marca 2014

Dziennik snajpera - Władysław Wilk - recenzja z Portalu Historyczno-Wojskowego www.phw.org.pl

Obserwując rodzimy rynek książki można bez trudu dostrzec rosnąca popularność literatury militarnej szczególnie dotyczącej współczesnych konfliktów zbrojnych. Wśród kreatorów tej swoistej mody obok krakowskich wydawnictw takich jak Znak, czy Wydawnictwo Literackie, można śmiało postawić wydawnictwo WarBook. Tym razem, niejako równolegle do książek publikowanych pod nazwą War Report, możemy być świadkami narodzin nowego projektu – przygotowanej we współpracy z redakcją magazynu „Komandos” serii Kondotierzy, prezentującej sylwetki Polaków, którzy jako ochotnicy lub najemnicy walczyli w rozmaitych konfliktach zbrojnych na całym świecie.  Pierwszą propozycją wydawniczą jest wznowienie (choć akurat ta informacja nigdzie się nie pojawia) Dziennika snajpera autorstwa Władysława Wilka.

czwartek, 13 marca 2014

Kull: Banita z Atlantydy - Robert E. Howard - recenzja z portalu Fantasta.pl

Po bardzo dobrze przyjętym wznowieniu wszystkich oryginalnych tekstów Roberta E. Howarda poświęconych Conanowi, wydawnictwo Rebis postanowiło pójść za ciosem i kontynuować wydawanie dzieł jednego z najbardziej wpływowych twórców literatury spod znaku magii i miecza. Czwartym tomem serii stały się zatem opowiadania, których głównym bohaterem jest król Kull, często uważany za pierwowzór postaci słynnego barbarzyńcy z Cymmerii. Sprowadzanie tomu zatytułowanego Kull: Banita z Atlantydy jedynie do poziomu szkiców, czy też wprawek na których został zbudowany fundament późniejszego sukcesu autora, byłoby jednak krzywdzące.

środa, 5 marca 2014

Młot - K.J. Parker - recenzja z portalu Fantasta.pl

O fantasy często mówi się, że jest to konwencja, w której w dość ciężko stworzyć coś nowego, oryginalnego, co wyszłoby poza jej ustalone schematy. Nie jest to bynajmniej zarzut, tym bardziej, że to właśnie dzieła dość kanonicznie podchodzące do konwencji spotykają się z poklaskiem szerokiej publiczności. W zasadzie nie powinno to dziwić, biorąc pod uwagę fakt, iż zdecydowana większość publikowanej współcześnie fantasy to literatura programowo wręcz rozrywkowa, nastawiona komercyjnie. Co prawda znajdą się pewnie tacy, którzy obruszą się przyklejanie tej łatki prozie Martina, Abercrombiego, Sandersona czy Abrahama, ale cóż… przecież nie ma się o co obruszać, gdyż to prosta konstatacja faktu. Fantasy stała się obecnie konwencją tak ściśle wpisaną w główny nurt kultury popularnej (wystarczy rzut oka na współczesne filmy czy gry komputerowe, aby się o tym przekonać), że nie sposób myśleć o tekstach jej najbardziej uznanych przedstawicieli z pominięciem tego, na ile są one kształtowane w odniesieniu do rynkowych wymogów i oczekiwań. I choć można by się spodziewać bezustannego kopiowania sprawdzonych, sprzedających się wzorców, aż do zatarcia wszelkich cech charakterystycznych (syndrom wielokrotnego ksero), szczęśliwie jeszcze zdarzają się autorzy, którzy potrafią, zachowując ramy konwencji, stworzyć teksty w pewnym sensie wyróżniające się. Przykładem tego typu twórcy jest np. K.J.Parker. Ukrywający się pod pseudonimem (prawdopodobnie) brytyjski autor (lub autorka) potrafi na pozór typowe danie pod nazwą „powieść fantasy” przyprawić w naprawdę wyjątkowy sposób.

piątek, 14 lutego 2014

Pierwszy błysk. Tajemnice hitlerowskiej broni jądrowej - Leszek Adamczewski - recenzja z Portalu Historyczno-Wojskowego www.phw.org.pl

Osoba chcąca się zainteresować problematyką nauki w III Rzeszy niejako skazana jest na przekopywanie się przez ogromne ilości źródeł o kiepskiej lub wręcz żadnej wartości poznawczej. Na temat ukrytych w zboczach gór laboratoriów, kolejnych wariacji wokół Wunderwaffe, eksperymentów na ludziach, tajnych zakładów produkcyjnych i rewolucyjnych wynalazków wyprzedzających swoje czasu o całe dziesięciolecia napisano mnóstwo. Nazistowskie Niemcy były silne swym przemysłem znajdującym oparcie nie tylko w rządowych funduszach i wykorzystaniu przymusowej siły roboczej, ale także w niezwykłych sukcesach niemieckiej nauki. Temat to pasjonujący i wciągający, przez kolejne powojenne lata obrosły ogromną wręcz ilością mitów. Trudno jednak zaprzeczyć, że z innowacyjnych osiągnięć niemieckich konstruktorów i badaczy jeszcze wiele lat po wojnie korzystali zarówno Amerykanie jak i Sowieci. Nie dziwią zatem spekulacje dotyczące niemieckiego programu jądrowego. Od pewnego momentu naukowcy III Rzeszy prowadzili bowiem intensywne badania mające na celu skonstruowanie niszczącej broni, której działanie opierać się miało na energii wyzwolonej z rozszczepionego atomu – broni, która wygrać miała wojnę… i wygrała, tyle, że dla Amerykanów. Rodzących się pytań jest niezwykle wiele. Przynajmniej na część z nich postarał się odpowiedzieć Leszek Adamczewski w swojej książce zatytułowanej Pierwszy błysk. Tajemnice hitlerowskiej broni jądrowej.

piątek, 7 lutego 2014

Okinawa 1945 - Antoni Wolny - recenzja z Portalu Historyczno-Wojskowego www.phw.org.pl

Seria „Historyczne bitwy” bez wątpienia należy do najbardziej rozpoznawalnych na polskim rynku publikacji z zakresu historii militarnej. Przez lata swojego istnienia zdążyła dorobić się bardzo licznego grona miłośników, dostarczając solidnej, szczegółowej wiedzy na temat przebiegu najważniejszych bitew i konfliktów zbrojnych w dziejach. Wiele z pozycji opublikowanych w tej serii cieszy się opinią prac wyjątkowych, pionierskich, czasem będąc wręcz jedynymi opracowaniami na dany temat. Trudno wiec się dziwić, że niektóre z popularnych HB-ków doczekały się wielu wydań i wznowień. Przykładem takiej pozycji jest książka pt. Okinawa 1945 autorstwa Antoniego Wolnego. Wydana po raz pierwszy w 1983 przez Wydawnictwo MON, doczekała się ponownej publikacji, już przez Bellonę, w 2004 r. I to tego drugiego wydania dotyczy niniejsze omówienie.

sobota, 1 lutego 2014

Skon w zagładę - Stephen R. Donaldson - recenzja z portalu Fantasta.pl

Niezwykle cieszy mnie fakt, iż MAG postanowił pouzupełniać rozpoczęte swego czasu cykle. Nawet jeśli z perspektywy czysto ekonomicznej nie zawsze jest to najlepsze posunięcie, jest to bez wątpienia wyraz dbałości o czytelnika, szczególnie biorąc pod uwagę rynkową niszę, do jakiej wydawnictwo to kieruje swą działalność. Po zeszłorocznym wznowieniu czterech części Skoków Stephena R. Donaldsona polska premiera zamykającego cykl Skoku w zagładę była dla mnie jednym z najbardziej oczekiwanych wydarzeń czytelniczych roku. Jak się okazuje, w pełni zasłużenie.